Zadzwonił do mnie w zeszłym tygodniu pan Tomasz. Głos miał zmęczony, trochę niepewny. Powiedział, że myśli o rozwodzie od roku, ale ciągle odkłada, bo nie wie, od czego zacząć. Bo się boi. Bo słyszał od kolegi, że to trwa latami, kosztuje fortunę, a na końcu i tak nikt nie jest zadowolony.
Tak zaczyna się u nas większość rozmów. Ktoś dzwoni, często po miesiącach wahania, i mówi – no dobra, chcę to w końcu zrobić, ale powiedzcie mi szczerze, czy to ma sens.
I tu jest ważna rzecz – zawsze mówimy szczerze. Nie obiecujemy cudów, nie mówimy, że będzie łatwo, bo nie będzie. Ale też nie straszymy. Rozwód to jest trudny proces emocjonalnie, ale prawnie da się go przeprowadzić tak, żeby nie zostawić człowieka zrujnowanego ani finansowo, ani psychicznie.
Co robimy dalej? Umawiamy się na spotkanie. Nie przez telefon, nie przez maila – normalnie, twarzą w twarz. Bo rozwód to nie jest sprawa, którą załatwia się na odległość. Trzeba zobaczyć człowieka, zrozumieć jego sytuację. Czy są dzieci? Czy jest majątek? Czy obie strony chcą się rozwieść, czy tylko jedna? To wszystko zmienia strategię.
Pan Tomasz przyszedł z torbą pełną dokumentów. Rozwalał się z nich akt małżeństwa, odpisy aktów urodzenia dzieci, jakieś wyciągi z konta, nawet zdjęcia. I wiecie co? To jest normalne. Ludzie przychodzą z chaosem, bo w chaosie żyją od miesięcy. Nasza praca to ten chaos uporządkować.
Jeżeli chodzi o rozwody to na pierwszym spotkaniu nie podpisujemy żadnych pism. Po prostu rozmawiamy. Pytam o to, jak wyglądało małżeństwo, co się stało, czego on chce. Bo rozwód to nie jest tylko podział majątku i alimenty – to jest zamknięcie jakiegoś etapu życia. I trzeba wiedzieć, co ten człowiek chce osiągnąć.
Potem przygotowujemy pozew o rozwód. To jest moment, w którym zbieramy wszystkie dowody. Jeśli chodzi o winę – zdjęcia, maile, świadków. Jeśli o dzieci – opinie psychologów, zaświadczenia z przedszkola. Jeśli o majątek – wyceny, wyciągi bankowe. To trwa, czasem kilka tygodni, ale lepiej dobrze przygotować niż potem walczyć o poprawki.
I tu często pojawia się pytanie – czy muszę iść do sądu? Tak, musisz. Ale nie musisz się bać. My jesteśmy z Tobą na każdej rozprawie. Tłumaczymy, co się dzieje, co powiedział sędzia, co to oznacza dla Ciebie. Nie zostawiamy Cię samego w tym molochu.
Rozwody Poznań – pierwsza rozprawa to zwykle próba pojednania. Wiem, brzmi to jak żart, ale taka jest procedura. Sędzia zapyta, czy jest szansa na ratowanie małżeństwa. Jeśli nie ma – sprawa idzie dalej. I tu jest ważne, żeby mieć dobrego adwokata, bo od tego, co powiesz i jak to powiesz, zależy bardzo dużo.
Sprawy o alimenty, o kontakty z dziećmi, o podział majątku – to wszystko może iść równolegle albo osobno. Każda sprawa jest inna, bo każda rodzina jest inna. Nie ma dwóch identycznych rozwodów.
Ile to kosztuje? Ile kosztują rozwody w Poznaniu? Zależy od skomplikowania. Ale zawsze mówimy to na początku, żeby nie było niespodzianek. Wiele osób myśli, że adwokat to wydatek, którego nie da się przewidzieć. U nas da się. Ustalamy zakres, ustalamy koszty, i się ich trzymamy.
Jeśli mieszkasz w Poznaniu lub okolicach i zastanawiasz się nad rozwodem – zadzwoń. Pierwsza rozmowa nic nie kosztuje, a może dać Ci klarowność, której teraz potrzebujesz. Czasem wystarczy wiedzieć, że nie jesteś z tym wszystkim sam. Rozwody Poznań – nasza kancelaria adwokacka polacea się!
